(Para)bank niewiele ma wspólnego z bankiem

Parabank to nie bank, ale podmiot prowadzący działalność charakterystyczną dla banków w oparciu o inne przepisy niż Prawo bankowe. Nawet jeśli może się wydawać, że są to instytucje podobne, oferujące zbliżone do siebie produkty pożyczkowe – to jednak więcej je różni niż łączy.

W porównaniu do banków parabanki wykonują podobne czynności, ale nie podlegają nadzorowi finansowemu KNF. Co ważne, parabanki nie są objęte systemem gwarancji depozytów w ramach BFG.  

W oparciu o powyższe trudno jednoznacznie wskazać, czym są parabanki i jaką formułę na rynku przyjmują. Może być ona zróżnicowana na tyle, że trudno doszukać się jednego wzorca. Przez to, że nie są objęte jednoznacznymi regulacjami i nadzorem, nie stosuje się wobec nich wymogów kapitałowych i ostrożnościowych.

W świetle obowiązującego w Polsce prawa, bez stosownego zezwolenia KNF, instytucja nie może przyjmować depozytów, z których następnie sfinansuje kredyty lub pożyczki lub obciąży je w inny sposób ryzykiem. Tego typu działalność jest nielegalna i podlega grzywnie do 5 mln zł i karze pozbawienia wolności do 3 lat.

Kluczowe jest bezpieczeństwo

Jak to się zatem dzieje, że na rynku działa coraz więcej podmiotów, wyspecjalizowanych w krótkoterminowych pożyczkach gotówkowych. Najprostszym wytłumaczeniem jest to, że nie łączą one tych dwóch działalności. Zamiast zbierać pieniądze w formie depozytów od jednych klientów i w oparciu o ten kapitał udzielać kredytów, finansują pożyczki (tzw. chwilówki) ze środków własnych. Dzięki temu mogą stosować własne warunki kredytowe, które znacząco różnią się od tych oferowanych przez instytucje regulowane. Na rynku można spotkać zarówno firmy oferujące produkty kredytowe, jak i lokacyjne, czy też inwestycyjne. Warto pamiętać, że powierzając takim instytucjom pieniądze pod zarządzanie lub pożyczając od nich narażamy się często na istotnie wyższe ryzyko niż w przypadku instytucji bankowych, czy szerzej – regulowanych i nadzorowanych. 

Pierwsza, i być może najważniejsza kwestia, to właśnie bezpieczeństwo. Każda lokata, czy depozyt, które otwieramy w banku objęte są gwarancją BFG do wysokości równowartości z złotych 100 tys. euro. Nawet, gdyby dany bank upadł, to klienci odzyskają pieniądze. Nie działa to tak w przypadku parabanków. Powierzając im pieniądze, możemy wszystko stracić w przypadku niewypłacalności tej instytucji. Dlaczego zatem klienci wpłacają pieniądze do takich podmiotów? Najczęściej wiąże się to z „obietnicą” znacznie wyższych zysków niż w przypadku instytucji regulowanych. Zamiast 1 proc. ponad inflację, kuszą stopą zwrotu rzędu 7-10 proc. KNF ostrzega, że część tego typu podmiotów może działać w oparciu o model piramidy finansowej. Dlatego, jeśli coś wzbudza nasze wątpliwości – bezpieczniej będzie zrezygnować z wpłaty i poszukać alternatywnego produktu – pamiętając jednocześnie, że ponadprzeciętna stopa zwrotu to nie jest coś, co bez powodu pojawia się na rynku, zwłaszcza jeśli sam produkt nie polega na inwestycji w ryzykowne aktywa.

…i koszty

Inną sprawą są pożyczki i ich koszty. Bywają sytuacje w życiu, gdy potrzebujemy pieniędzy. Na zaległe opłaty, na węgiel na zimę, na nową lodówkę, gdyż stara nagle odmówiła posłuszeństwa. Nie zastanawiamy się wtedy nad konsekwencjami – działamy pod wpływem emocji, chwili i potrzeby. Dobrze, jeśli mamy zdolność kredytową. Możemy – nawet zdalnie z poziomu aplikacji mobilnej – wziąć niewielki kredyt gotówkowy. Co jednak, gdy bank nie chce nam pożyczyć pieniędzy? Czy mamy zostać w tę zimę bez opału lub bez lodówki? Przecież to niewiele kosztuje – tysiąc, dwa. Brak pracy, brak środków do życia to chwile, gdy zapominamy o zdrowym rozsądku. Pożyczamy nie na 10 proc. rocznie, ale znacznie więcej. Zamiast RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania oznacza całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta. RRSO wyrażone jest procentowo w ujęciu rocznym. Zawiera w sobie wszystkie koszty związane z kredytem (m.in. odsetki, prowizje, ubezpieczenie oraz inne opłaty bankowe) oscylującego wokół kilkudziesięciu proc., w parabankach pożyczamy na kilkaset, a niekiedy kilkanaście tysięcy proc. Są to stosunkowo nieduże kwoty pożyczane na kilka dni, tygodni, rzadziej miesięcy. Do oprocentowania takich pożyczek są naliczane często dodatkowe opłaty za zwłokę, za brak wpłaty, za telefon lub list przypominający, za kontakt z doradcą w domu, itp. To wszystko sprawia, że szybkie pożyczki gotówkowe często są początkiem poważnych problemów finansowych.

Pamiętaj o ochronie danych

Do wzięcia pożyczki wystarczy dowód osobisty. Banki coraz chętniej wychodzą z propozycją zdalnego składania wniosków, ich oceny, w tym zdolności kredytowej. Pieniądze po pozytywnej weryfikacji mogą znaleźć się na koncie natychmiast. Całość nie zajmuje więcej niż kilku-, góra kilkunastu minut.

W przypadku firm pożyczkowych wniosek składamy przez stronę internetową lub udajemy się do oddziału. Po szybkiej analizie zdolności kredytowej pieniądze są wypłacane. To jak te dwie instytucje podchodzą do oceny klienta i jego zdolności na spłatę zadłużenia jest zupełnie różne. Przyjmuje się, że firmy pożyczkowe najczęściej stosują znacznie bardziej liberalne podejście.

Fakt, że do wzięcia pożyczki wystarczy tylko dowód osobisty, to oczywiście duże ułatwienie dla pożyczkobiorców. Skraca to czas oczekiwania na pieniądze, sama procedura została zaś uproszczona do maksimum. Tworzy to jednak przestrzeń dla nadużyć, a nawet generuje ryzyko, że w momencie, gdy dane wrażliwe (numer dowodu, PESEL, adres zamieszkania, itp.) wpadną w niepowołane ręce, to na nasz koszt mogą zostać zaciągnięte kolejne zobowiązania. Można w ten sposób wpaść w niemałe długi.

To oznacza, że trzeba szczególnie dbać o ochronę dokumentów tożsamości. Nie upubliczniać ich w sieci, nie wystawiać w miejscach publicznych, gdzie w prosty sposób można odczytać z nich dane lub zrobić zdjęcie. Także przechowywać w chmurze trzeba w sposób rozsądny, a najlepiej tego w ogóle nie robić, zwłaszcza, że coraz częściej dochodzi do wycieków lub kradzieży zebranych przez różne instytucje informacje.

Skutki mogą być tragiczne

Czy warto zatem korzystać z usług parabanków? Najprościej byłoby napisać, że nie. Są to produkty zbyt drogie, a przez to rośnie ryzyko, że nawet niewielka pożyczona kwota będzie początkiem poważnych problemów finansowych. O tym jakie mogą być skutki zaciągania pożyczek o zbyt wysokich kosztach, bez przeczytania umowy, a także jakie konsekwencje niesie niespłacanie rat – przeczytasz na stronie www.zanim-podpiszesz.pl.

Niekiedy skorzystanie z oferty parabanków wydaje się jednak jedynym rozwiązaniem. Jeśli faktycznie nie ma innej opcji, to zanim weźmiemy pożyczkę policzmy dokładnie koszty, przeanalizujmy warunki, przeczytajmy umowę i zastanówmy się, czy naprawdę te pieniądze są nam potrzebne, albo czy nie znajdziemy innego sposobu na poprawę chwilowego braku płynności w domowym budżecie. Jeśli banki – za sprawą naszej kondycji finansowej – nie chcą pożyczyć nam nawet niewielkiej kwoty, pomóc może rodzina lub znajomi. Pamiętajmy, że w długi (w tym spiralę zadłużenia) wpaść łatwo, ale wyjść z niej już o wiele trudniej. Niekiedy jedna droga pożyczka to początek poważnych problemów finansowych. Nie dajmy się zatem złapać w pułapkę.

Źródło: http://www.edufinanse.pl

Udostępnij: