Europa budzi się bardzo późno… ale zaczyna rozumieć skalę zagrożeń.
Szczyt na Cyprze z udziałem premiera Donalda Tuska nie był zwykłym spotkaniem dyplomatycznym. To był kolejny sygnał, że Unia Europejska zaczyna przygotowywać się na czasy, które jeszcze niedawno wielu uważało za niemożliwe.
Wojna rosyjsko-ukraińska trwa. Bliski Wschód płonie. Napięcia między Iranem a Israelem destabilizują cały region. Coraz częściej padają pytania o przyszłą rolę NATO i realną gotowość Europy do samodzielnej obrony.
Dlatego na Cyprze zaczęto mówić już nie tylko o politycznych deklaracjach, ale o konkretnych mechanizmach reagowania na agresję, ataki hybrydowe, cyberataki i sabotaż infrastruktury krytycznej.
Dla Polski to wiadomość o ogromnym znaczeniu. Jesteśmy państwem frontowym wschodniej flanki. Leżymy w strefie największych napięć geopolitycznych w Europie. Od lat ostrzegaliśmy, że współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od rakiet i czołgów.
Zaczyna się od:
— dezinformacji,
— cyberataków,
— ataków na infrastrukturę,
— destabilizacji społecznej,
— presji gospodarczej i energetycznej.
Dziś Europa zaczyna mówić dokładnie o tym samym. Dodatkowo uruchamiany program SAFE o wartości 150 miliardów euro może stać się ogromną szansą dla polskiej armii, przemysłu obronnego i infrastruktury strategicznej.
Ale najważniejszy wniosek jest inny.
Żyjemy w czasach ogromnej niestabilności. Kończy się epoka komfortowego przekonania, że bezpieczeństwo jest dane raz na zawsze.
Nie jest.
Bezpieczeństwo trzeba budować każdego dnia — przez silne państwo, nowoczesną armię, odporną gospodarkę, cyberbezpieczeństwo i świadome społeczeństwo.
Historia wielokrotnie pokazywała, że największym błędem jest lekceważenie sygnałów ostrzegawczych.
Dziś tych sygnałów jest aż nadto.
Pytanie nie brzmi już: czy świat się zmienia?
Pytanie brzmi: czy my jesteśmy gotowi na świat, który właśnie nadchodzi.

Tematyka majowego XIX Kongresu: https://kongresochronyinformacji.ksoin.pl/
