WOJNA PRZYSZŁOŚCI — MOŻLIWE SCENARIUSZE. CZY MNIEJSZY MOŻE ZATRZYMAĆ WIĘKSZEGO?
Ten komentarz przygotowałem również w wersji mówionej:
Jeszcze niedawno siłę armii ocenialiśmy przede wszystkim liczbą żołnierzy, czołgów, samolotów, okrętów i dział.
To nadal ma znaczenie.
Ale wojna rosyjsko-ukraińska pokazała coś niezwykle ważnego: sama przewaga liczebna i sprzętowa nie gwarantuje szybkiego zwycięstwa.
Gen. Bogusław Pacek mówi o technologicznym galopie.
Dron ściga drona.
System zakłócający wywołuje odpowiedź konstruktora.
Rozwiązanie, które dzisiaj daje przewagę, jutro może już wymagać zmiany.
1. Pole walki stanie się coraz bardziej „przezroczyste”.
Satelity, drony, sensory, rozpoznanie elektroniczne i analiza danych powodują, że coraz trudniej ukryć duże zgrupowania wojsk.
Armia przyszłości musi więc być bardziej rozproszona, ruchliwa i zdolna do działania także wtedy, kiedy przeciwnik zakłóci część systemów łączności.
2. Tania broń może niszczyć niezwykle drogie cele.
To jedna z największych zmian ekonomiki współczesnej wojny.
Nie zawsze opłaca się zwalczać stosunkowo tani bezzałogowiec pociskiem kosztującym wielokrotnie więcej.
Dlatego rozwijają się drony przechwytujące, systemy walki radioelektronicznej i coraz tańsze środki obrony.
3. Najważniejszym wyścigiem może być nie tylko wyścig zbrojeń, lecz wyścig zmian.
Dawniej nowe systemy uzbrojenia projektowano latami.
Dzisiaj doświadczenia frontowe mogą wymuszać ich modyfikację już po kilku tygodniach.
Przewagę zdobywa ten, kto szybciej testuje, poprawia, produkuje i dostarcza żołnierzom nowe rozwiązania.
4. Drony będą coraz częściej walczyć z dronami.
Część zadań przejmą automatyzacja i sztuczna inteligencja.
Człowiek nie zniknie z pola walki, ale coraz częściej będzie dowodził całym zespołem systemów zamiast sterować każdą maszyną osobno.
5. Czołg nie zniknie. Żołnierz nie zniknie. Artyleria nie zniknie.
Tradycyjna broń nie odchodzi do lamusa.
Zmienia się natomiast sposób jej wykorzystania.
Czołg, artyleria czy piechota będą funkcjonowały jako element większego systemu: rozpoznania, ochrony przed dronami, łączności, danych, logistyki i dowodzenia.
I dochodzimy do pytania najważniejszego:
Tak.
Ale nie dlatego, że liczebność przestała mieć znaczenie.
Długotrwała wojna nadal zużywa ludzi, amunicję, sprzęt, paliwo i pieniądze.
Mniejsze państwo może jednak częściowo wyrównywać przewagę przeciwnika dzięki:
TECHNOLOGII + SZYBKOŚCI DECYZJI + INNOWACYJNOŚCI + WŁASNEMU PRZEMYSŁOWI + ODPORNOŚCI SPOŁECZEŃSTWA + SOJUSZNIKOM.
I być może właśnie to jest jedna z najważniejszych lekcji Ukrainy.
Udowodniła natomiast coś innego:
WOJNA PRZYSZŁOŚCI MOŻE BYĆ WOJNĄ O CZAS.
Kto pierwszy wykryje.
Kto pierwszy zrozumie.
Kto szybciej zmieni technologię.
Kto szybciej wyprodukuje.
Kto szybciej naprawi błąd.
Kto dłużej zachowa zdolność do walki.
Nie zawsze zwycięży ten, kto na początku konfliktu ma najwięcej.
Coraz większe znaczenie może mieć ten, kto najszybciej się uczy, dostosowuje i potrafi działać mimo poniesionych strat.
I właśnie pod tym kątem powinniśmy patrzeć również na przyszłość Wojska Polskiego.

