Użycie skradzionej karty zbliżeniowej to kradzież z włamaniem

Płatność cudzą kartą bez konieczności podawania PIN-u należy traktować jako kradzież z włamaniem – orzekł Sąd Najwyższy. To przesądza, że niezależnie od kwoty jest to przestępstwo, a nie wykroczenie.

Sąd Najwyższy zakwalifikował taki czyn jako „kradzież z włamaniem” – podobnie wcześniej uznał Sąd Rejonowy oraz, w drugiej instancji, Sąd Okręgowy. To o tyle istotne, że kradzieże z włamaniem są karane z kodeksu karnego (do 10 lat pozbawienia wolności), zaś kradzieże do 500 zł (czyli jak w tej sytuacji „drobnych” transakcji zbliżeniowych do 50 zł) są traktowane jako wykroczenia.

O ile za kradzież z włamaniem uznawane są już transakcje kartowe z użyciem kodu PIN – w tej kwestii Sąd Najwyższy wypowiedział się już w 2014 r. – o tyle w przypadku płatności bez PIN-u kwestia nie była taka oczywista. Sąd Okręgowy przyrównał kartę bankową do… karty elektronicznej do zamka w drzwiach hotelowych. Uznał, że nieuprawnione użycie karty bankowej doprowadziło do „przełamania przeszkody elektronicznej chroniącej dostęp do rachunku bankowego”, a wskutek tego „elektroniczne zabezpieczenia chroniące dostęp do pieniędzy zostały złamane” i doszło do włamania. Obrońca był innego zdania – twierdził, że do przełamanie zabezpieczeń nie nastąpiło, bo karta zbliżeniowa po prostu takich zabezpieczeń nie posiada.

Sąd Najwyższy uznał, że kod PIN jest istotnym, ale jednak tylko dodatkowym zabezpieczeniem dostępu do środków zgromadzonych przez właściciela karty. „Tym pierwotnym [zabezpieczeniem – red.] bowiem jest konstrukcja karty płatniczej, która zawiera mikroprocesor umożliwiający dokonywanie wszelkich transakcji, w tym również zbliżeniowych, bez użycia kodu PIN”. Oznacza to, że już samo przybliżenie karty zbliżeniowej do terminala „skutkuje przedostaniem się do rachunku bankowego właściciela karty, dochodzi zatem do przełamania bariery elektronicznej w systemie bankowej płatności bezgotówkowej”.

Co ciekawe, pomimo przychylenia się do interpretacji przez sąd rejonowy i okręgowy działań oskarżonego jako „kradzieży z włamaniem”, Sąd Najwyższy przekazał sprawę sądowi okręgowemu do ponownego rozpatrzenia w postępowaniu odwoławczym. Wszystko dlatego, że oskarżony poza „udanymi” transakcjami zbliżeniowymi próbował także bezskutecznie wypłacić z bankomatu kwotę 100 zł i dokonać jeszcze dwóch transakcji zbliżeniowych (na 41,10 zł i 37,80 zł) – i wszystkie te czyny zostały zakwalifikowany jako jeden tzw. czyn ciągły. Tymczasem Sąd Najwyższy miał wątpliwości co do określenia nieudanych operacji jako „usiłowania”, a nie „usiłowania nieudolnego”, tj. czy wypłata gotówki z bankomatu nie powiodła się z powodu nieznajomości kodu PIN przez sprawcę, czy z powodu zablokowania karty przez bank. Sąd Najwyższy nakazał też sądowi okręgowymi sprawdzenie, czy zablokowana karta mogła być środkiem nadającym się do popełnienia czynu zabronionego.  

Podajemy za gazeta.pl