„Służby specjalne” do zmiany

Jak nazwa determinuje obraz służb w oczach społeczeństwa, mediów czy polityków? Co zrobić by zdjąć ze służb specjalnych odium demoniczności i tajemniczości? „Najpoważniejsza szkodliwość terminu służby specjalne polega na dostarczaniu społeczeństwu fałszywego przekazu na temat ich rzeczywistej roli, wpływając tym samym na ich negatywny odbiór społeczny, a w konsekwencji bardzo istotnie osłabiając ich zdolności do efektywnego wykonywania przypisanych, bardzo ważnych dla państwa zadań – pisze w Defence24.pl płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu.

Reformę systemu służb specjalnych w Polsce należałoby paradoksalnie zacząć od wyeliminowania z obiegu samego pojęcia „służby specjalne”, które jest na tyle nieprecyzyjne i wieloznaczne, że nie spełnia podstawowej funkcji informującej o istocie określanych tym mianem formacji. Co więcej, używane w charakterze słowa „wytrycha” stosowane jest błędnie jako zbiorcza, wspólna nazwa instytucji posiadających odmienne zadania i funkcje w państwie. Najpoważniejsza szkodliwość tego terminu polega na dostarczaniu społeczeństwu fałszywego przekazu na temat ich rzeczywistej roli, wpływając tym samym na ich negatywny odbiór społeczny, a w konsekwencji  istotnie osłabiając ich zdolności do efektywnego wykonywania przypisanych, bardzo ważnych dla państwa zadań.

 

Można oczywiście uznać, że nazwa jest kwestią marginalną i dotyczy wyłącznie semantyki, jednak w rzeczywistości, to jakim mianem określamy służby realizujące tak specyficzne i istotne funkcje, przy użyciu kontrowersyjnych, często drastycznych metod, ma bardzo poważny, a nawet fundamentalny wpływ na powszechne wyobrażenie na temat roli, istoty i znaczenia tych kluczowych dla sprawnego funkcjonowania współczesnych państw struktur.

Termin ten jest obecny w polskiej przestrzeni publicznej właściwie od początku lat 90-tych XX wieku i, pomimo że z czasem został włączony do języka aktywów prawnych, do dzisiaj nie został na gruncie prawa zdefiniowany. W efekcie mianem tym dość arbitralnie i bez faktycznego uzasadnienia objęto pięć służb, o całkowicie odmiennych zadaniach i metodach pracy jak CBA, AW, ABW, SWW i SKW. W debacie politycznej i publicystyce często jest rozszerzane na jeszcze bardziej odmienne zadaniowo służby jak SG, Policja, Wywiad Skarbowy, ŻW, w sumie niektórzy doliczyli się tych służb nawet 11. Na poparcie tych karkołomnych zabiegów w minionych latach pojawiło się szereg, często naukowych, prób wypracowania tak pojemnej i zarazem elastycznej definicji, która pozwoliłaby na znalezienie dla nich wspólnego mianownika, a więc wskazanie tej cechy, którą wszystkie one posiadają. Niestety jednak zabiegi te zamiast rozjaśnić społeczny obraz roli tych struktur, dodatkowo go tylko zaciemniają, zwiększając dodatkowo już i tak dużą niechęć i brak zaufania do nich ze strony różnych grup społecznych, w tym tak istotnych dla ich funkcjonowania jak media, czy świat polityki.

Oczywiście za nieufność, a często wręcz wrogość do „służb specjalnych” nie odpowiada jedynie nieszczęśliwy i wręcz szkodliwy termin jakim są one określane, ale w świecie haseł, symboli, klisz, w jakim dzisiaj żyjemy służy on utrwalaniu w świadomości społecznej demonicznego i patologicznego obrazu na temat roli, jak w państwie pełnią i jakimi metodami się posługują. Jednocześnie idealnie pasuje do świata popkultury, gdzie zasila wyobrażenia na temat sekretnych, złowieszczych służb specjalnych inwigilujących masowo społeczeństwo w sobie tylko znanych, niecnych celach przy użyciu najbardziej wymyślnych, zbrodniczych metod.

W społeczeństwach zachodu na określenie służb nazywanych w Polsce (i chyba tylko tutaj) specjalnymi używa się dwóch terminów, które na język polski można przetłumaczyć jako: służby wywiadowcze (intelligence services) oraz służby ochrony porządku publicznego bądź organy ścigania (law enforcement agencies).

Mianem służb wywiadowczych określa się formacje, których celem jest prowadzenie wywiadu państwowego (state intelligence), czyli pozyskiwania (w warunkach tajności) i przetwarzania, niedostępnych innymi metodami, informacji o istotnych dla bezpieczeństwa państwa zagadnieniach w celu bezpośredniego wsparcia procesów decyzyjnych rządów. Istotą służb wywiadowczych jest więc wspomagania procesów kierowania państwem poprzez zasilanie centrum decyzyjnego państwa zdobywaną w sposób tajny i przy użyciu dostępnych jedynie tym służbą metod wiedzą. Celem ich istnienia jest więc zdobywanie wiedzy na potrzeby rządu na temat osób, zjawisk, procesów, wydarzeń mających istotne znaczenia dla funkcjonowania państwa, w szczególności jego bezpieczeństwa. Ta ogólna nazwa – intelligence agencies –  stosowana jest zarówno wobec służb działających za granicą (foreign intelligence) jak i wewnętrznych (internal intelligence), działających na terenie własnego kraju, w odniesieniu do zagrożeń wewnętrznych. Jedną z klucfzowych cech odróżniających je od organów ścigania (law enforcement)  jest brak uprawnień do stosowania metod dochodzeniowych i śledczych, których stosowanie służy radykalnie odmiennym celom niż zdobywanie informacji na potrzeby procesów kierowania państwem. W kulturze zachodniej łączenie funkcji represyjnych z wywiadowczymi jest cechą właściwą dla państw autorytarnych bądź dyktatorskich.

Służbami ochrony porządku publicznego są formacje o charakterze policyjnym, których celem jest wymuszenie stosowania prawa i egzekwowanie go wobec osób łamiących je, czyli ściganie sprawców przestępstw. Istotą służb tego typu jest więc stosowanie często identycznych jak w przypadku służb wywiadowczych metod i środków (w tym pozyskiwanie informacji), jednak w zupełnie odmiennym celu, którym w tym przypadku jest egzekucja prawa. Ta zbiorcza nazwa odnosi się do różnych formacji, zarówno policji kryminalnej, jak i specjalistycznych służb odpowiedzialnych za ściganie określonych rodzajów przestępstw, np. korupcji, przestępstw skarbowych, terroryzmu czy handlu narkotykami. Specyficznym rodzajem law enforcement agencies  są także niektóre służby kontrwywiadowcze,  których zadaniem jest karne ściganie sprawców przestępstw szpiegostwa. Tym mianem jest zawsze określana jedna z najsłynniejszych agencji czyli FBI.

Opisane określenia – służby wywiadowcze oraz służby ochrony porządku publicznego –  w sposób jednoznaczny informują jaka jest rola i zadania tych służb i nie ma wątpliwości, że służba wywiadowcza realizuje zadania informacyjne na potrzeby władz państwa oraz nie posiada uprawnień policyjnych (dochodzeniowo- śledczych), zaś służba ochrony porządku prawnego zbiera informacje wyłącznie na potrzeby śledztw, prowadzonych przez niezależna prokuraturę (lub sądy), a nie na potrzeby procesów decyzyjnych na poziomie strategicznym. Ten podział terminologiczny stanowi odzwierciedlenie radykalnej odmienności roli i zadań tych dwóch rodzajów służb. Atrybutem są uprawnienia śledcze.

W naszym przypadku niestety zbiorcza nazwa „służby specjalne” odnosi się jednocześnie do CBA, będącego klasyczną służbą ochrony porządku prawnego, jak i AW, będącą klasyczną agencją wywiadowczą działającą poza granicami kraju. Zarówno cele, środowisko działania, jak i metody są zdecydowanie odmienne. Stosowanie dla tych służb tej samej nazwy daje efekt dezinformacji. Taka praktyka odzwierciedla brak jednoznacznej wizji roli objętych tą nazwą służb w oczach prawodawcy. Wygląda na to, że przyjęto istniejącą w potocznym języku nazwę, aby uciec od zdefiniowania w przemyślany sposób nowoczesnego modelu systemu wywiadowczego w Polsce.

Podjęcie dzieła reformy istniejącego stanu rzeczy i przystąpienie do budowy systemu, spełniającego współczesne standardy demokratycznego państwa prawnego wymaga przede wszystkim zmiany dotychczasowego paradygmatu i świadomego przypisania poszczególnym służbom jednoznacznej roli, którą każda z nich ma pełnić w państwie, czyli prowadzenia wywiadu państwowego (zagranicznego i krajowego) oraz wymuszania stosowania prawa i ścigania sprawców przestępstw (law enforcement). Tym samym dotychczasowy termin „służby specjalne” należy zastąpić w aktach prawnych pojęciami „służby wywiadowcze” wobec AW, SWW i SKW oraz „służby ochrony porządku publicznego” w odniesieniu do CBA, ABW, Policji, ŻW, KAS itp. Prosty zdawałoby się zabieg semantyczny spowodowałby poważne zmiany w świadomości społecznej, porządkując powszechne wyobrażenia na temat roli i istoty poszczególnych formacji oraz obniżając nieco emocje wokół całego kompleksu struktur bezpieczeństwa państwowego i zdejmując odium zła i demoniczności przynajmniej z niektórych z nich. 


Autor tekstu: płk Grzegorz Małecki – były Szef Agencji Wywiadu, były Sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych, dyrektor Programów Cyberbezpieczeństwo oraz Gospodarka i Energetyka Fundacji Pułaskiego.

 Źródło: www.Defence24.pl

Udostępnij: