Pomagać – tak. Paplać – niekoniecznie.
Są tacy, którzy w imię „pełnej jawności” najchętniej zrobiliby konferencję prasową z każdego transportu, tabelkę z każdego magazynu i wieczorną debatę o tym, co jeszcze zostało w zapasach.
Najlepiej od razu z mapą, datami, liczbami i komentarzem dla przeciwnika: „Proszę bardzo, żebyście nie musieli się męczyć z rozpoznaniem”.
Otóż nie. Państwo poważne pomaga sojusznikom, wspiera Ukrainę i buduje własne bezpieczeństwo. Ale państwo poważne nie urządza publicznego targowiska z informacji, które mogą mieć znaczenie dla obronności.
Jawność – tak.
Odpowiedzialność – tak.
Rozliczalność – tak.
Ale gadulstwo strategiczne – nie.
Pomoc Ukrainie leży w interesie Polski, bo Ukraina walczy również o bezpieczeństwo naszej części Europy. Ale pomoc strategiczna wymaga także rozsądku, ciszy operacyjnej i dyscypliny informacyjnej.
Dlatego do wszystkich pieniaczy, wichrzycieli i samozwańczych specjalistów od ujawniania wszystkiego wszystkim,
spokojnie:
Nie każda informacja musi trafić na pasek telewizyjny.
Nie każdy szczegół musi być paliwem do politycznej awantury.
Nie każda tajemnica państwa jest materiałem do publicystycznego show.
Bo przeciwnik naprawdę słucha. I czasem nie trzeba go szpiegować – wystarczy pozwolić nam samym za dużo mówić.
Pomagać trzeba.
Mówić mądrze.
Milczeć wtedy, kiedy wymaga tego bezpieczeństwo państwa.

