PO DEFILADZIE — JAKA POWINNA BYĆ ARMIA PRZYSZŁOŚCI?
WOLISZ SŁUCHAĆ?
Ten komentarz przygotowaliśmy również w wersji mówionej:
WOLISZ CZYTAĆ? — pełny komentarz poniżej.
Defilady i pokazy sprzętu wojskowego mają swoją ogromną wartość. Pokazują skalę modernizacji, budują dumę, zaufanie do Wojska Polskiego i świadomość, że państwo inwestuje w swoje bezpieczeństwo.
Ale kiedy czołgi zjadą z ulic, samoloty znikną z nieba, a okręty wrócą do portów — warto zadać następne pytanie:
Czy nowoczesny sprzęt wystarczy, aby stworzyć nowoczesną armię?
Odpowiedź brzmi: nie.
Współczesne pole walki coraz bardziej staje się przestrzenią rywalizacji całych, połączonych systemów.
Dron wykrywa.
Sensor identyfikuje.
Satelita obserwuje.
System łączności przekazuje dane.
Sztuczna inteligencja może wspomagać ich analizę.
Dowódca podejmuje decyzję.
Środki rażenia wykonują zadanie.
Przewagę uzyskuje ten, kto potrafi ten łańcuch zamknąć szybciej, skuteczniej i bezpieczniej od przeciwnika.
I to nie jest już wyłącznie teoria.
W aktualnych projektach i kierunkach modernizacji Wojska Polskiego rozwijane są równolegle systemy bezzałogowe i antydronowe, cyberbezpieczeństwo, sztuczna inteligencja, walka radioelektroniczna, bezpieczna łączność oraz zdolności wykorzystujące przestrzeń kosmiczną.
W 2026 roku rozwijane są m.in. system antydronowy SAN, Ośrodek Systemów Autonomicznych oraz programy testowania i szybkiego wdrażania nowych systemów bezzałogowych.
Technologie dronowe zmieniają się niezwykle szybko. Wojsko musi więc skracać drogę od pomysłu i testu do realnego użycia.
I właśnie tutaj znajduje się jedna z najważniejszych lekcji płynących z wojny w Ukrainie.
Nie wystarczy kupić broń. Trzeba umieć ją połączyć, zabezpieczyć, serwisować, rozwijać i nieustannie dostosowywać do zmieniającego się pola walki.
Dlatego siła armii przyszłości będzie wynikała z połączenia:
SPRZĘTU + TECHNOLOGII + DANYCH + ŁĄCZNOŚCI + DOWODZENIA + LOGISTYKI + SZKOLENIA + CZŁOWIEKA.
Co szczególnie ważne — Polska coraz mocniej stawia także na własne zdolności przemysłowe i technologiczne.
Doświadczenia wojny w Ukrainie potwierdzają kluczową rolę systemów bezzałogowych oraz potrzebę rozwijania krajowych możliwości ich projektowania, produkcji i szybkiego doskonalenia.
Po defiladzie możemy więc być dumni z tego, co już mamy.
Ale bezpieczeństwo wymaga, abyśmy równie uważnie patrzyli na to, czego nie widać z trybun:
na informację, oprogramowanie, sensory, odporność systemów, cyberprzestrzeń, logistykę, szkolenie i zdolność szybkiego uczenia się.
Bo przyszłej wojny nie musi wygrać ten, kto będzie miał najwięcej sprzętu.
Może ją wygrać ten, kto pierwszy zobaczy, pierwszy zrozumie i pierwszy właściwie zareaguje.
Bezpieczna Polska potrzebuje nie tylko silnego Wojska. Potrzebuje Wojska nowoczesnego, zintegrowanego i inteligentnego.
ŚWIĘTO MINĘŁO. POZOSTAJE COŚ WAŻNIEJSZEGO — SPOŁECZNA ZGODA NA SILNĄ POLSKĘ

