G7 bez Polski. Obraz, który powinien dać nam do myślenia
Zdjęcie ze spotkania przywódców G7 w Évian we Francji mówi więcej niż niejeden komunikat dyplomatyczny.
Przy jednym stole zasiedli liderzy najważniejszych państw Zachodu, przedstawiciele Unii Europejskiej oraz prezydent Ukrainy. Rozmawiano o wojnie, pokoju, bezpieczeństwie Ukrainy i przyszłości Europy. A Polski przy tym stole nie było.
Formalnie można powiedzieć: nic nadzwyczajnego. Polska nie jest członkiem G7. Ten format tworzą największe gospodarki Zachodu: Stany Zjednoczone, Kanada, Francja, Niemcy, Włochy, Japonia i Wielka Brytania, a Unię Europejską reprezentują jej instytucje. Ale politycznie ten obraz jest trudny do przeoczenia.
Bo jeżeli rozmowa dotyczy Ukrainy, Rosji, bezpieczeństwa Europy, wschodniej flanki NATO, sankcji, obrony powietrznej i przyszłej architektury bezpieczeństwa — to brak Polski jest wymowny.
Jesteśmy państwem granicznym wobec wojny. Jesteśmy jednym z głównych zapleczy pomocy dla Ukrainy. Jesteśmy krajem, który od lat najgłośniej ostrzegał przed rosyjskim imperializmem. Jesteśmy państwem, które ponosi realne koszty bezpieczeństwa wschodniej flanki Europy.
A jednak zdjęcie pokazuje brutalną prawdę polityki międzynarodowej: nie wystarczy mieć rację. Nie wystarczy mieć doświadczenie historyczne. Nie wystarczy być geograficznie najbliżej zagrożenia. Trzeba jeszcze mieć trwałą pozycję przy stole, przy którym zapadają najważniejsze decyzje.
Czy szczyt G7 dał światu przełom? Nie. Nie przyniósł pokoju, nie zakończył wojny, nie zmienił z dnia na dzień sytuacji strategicznej. Dał jednak ważny sygnał: Ukraina nadal pozostaje w centrum zachodniej agendy, a Zachód — mimo różnic, napięć i interesów narodowych — wciąż próbuje utrzymać wspólny front wobec Rosji.
Dla Polski wniosek powinien być prosty i bardzo poważny: musimy prowadzić taką politykę, budować takie sojusze i tak wzmacniać własny potencjał, aby w przyszłości rozmowy o bezpieczeństwie Europy bez Polski były nie tylko niezręczne, ale wręcz niemożliwe.
Bo miejsce przy stole nie jest uprzejmością.
Miejsce przy stole to wpływ.
A wpływ to bezpieczeństwo państwa.

