Strona główna » BRUKSELA POKAZAŁA PĘKNIĘCIE. WĘGRY BLOKUJĄ POMOC DLA UKRAINY

Szczyt w Brukseli miał pokazać jedność Europy wobec wojny i zagrożeń dla naszego kontynentu. Tymczasem pokazał coś innego — jak krucha jest europejska solidarność, gdy trzeba podjąć twarde decyzje. Węgry zablokowały pakiet pomocy dla Ukrainy wart około 90 mld euro.

To nie jest techniczny spór o budżet. To jest uderzenie w wiarygodność Unii Europejskiej. W chwili, gdy Ukraina nadal walczy o przetrwanie, a Rosja liczy na zmęczenie Zachodu, Europa znów pokazuje, że nawet wobec największego zagrożenia nie potrafi działać jednomyślnie i bez zwłoki.

Dla Polski ta sytuacja ma znaczenie szczególne. Nie jesteśmy odległym obserwatorem wojny. Jesteśmy państwem frontowym, filarem wschodniej flanki NATO i krajem, którego bezpieczeństwo wprost zależy od tego, czy Ukraina utrzyma zdolność obrony. Każda blokada, każde opóźnienie, każda polityczna gra wokół pomocy dla Kijowa działa na korzyść Moskwy.

Węgry po raz kolejny pokazują, że interes narodowy rozumieją inaczej niż większość Europy. Problem polega jednak na czymś większym niż sama postawa Budapesztu. Problemem jest to, że cała Unia wciąż pozostaje zakładnikiem mechanizmów, które pozwalają jednemu państwu zatrzymać decyzję ważną dla bezpieczeństwa całego kontynentu.

To właśnie dlatego Polska nie może budować swojego bezpieczeństwa wyłącznie na założeniu, że Europa zawsze zareaguje szybko, solidarnie i skutecznie. Owszem — potrzebujemy silnej i zjednoczonej Unii. Ale jeszcze bardziej potrzebujemy silnego własnego państwa, mocnej armii, odpornej infrastruktury, sprawnych służb i konsekwentnej polityki bezpieczeństwa.

Bruksela dała dziś ważną lekcję: jedność Europy nie jest dana raz na zawsze. Trzeba ją stale budować, wzmacniać i egzekwować. A Polska musi być gotowa nie tylko na Europę solidarną, ale także na Europę podzieloną, spóźnioną i uwikłaną w wewnętrzne interesy.

Silna Europa jest potrzebna.

Ale w czasach próby najważniejsze pozostaje jedno: silna, świadoma i przygotowana Polska.