Bezpieczeństwo nie lubi politycznej zwłoki.
Dzisiejsze spotkanie Premiera z Prezydentem w sprawie programu SAFE nie przyniosło przełomu. Zamiast jednoznacznej decyzji dostaliśmy dalszy spór o to, czy Polska ma sięgnąć po unijny mechanizm, z którego może uzyskać ok. 43,7 mld euro na obronność, czy też iść drogą krajowego projektu „Polski SAFE 0 proc.”, skierowanego już do Sejmu. Kancelaria Prezydenta podtrzymuje, że decyzja w sprawie ustawy wdrażającej unijny SAFE jeszcze nie zapadła, a premier otwarcie skrytykował projekt prezydencki jako rozwiązanie bez realnych pieniędzy tu i teraz.
W mojej ocenie problem nie polega dziś na tym, że w Polsce pojawiła się alternatywa. Problem polega na tym, że alternatywa zaczyna zastępować decyzję. A w sprawach bezpieczeństwa państwa czas ma znaczenie strategiczne. Rząd podkreśla, że SAFE jest gotowym instrumentem, a MON już wcześniej wskazywał, że program krajowy mógłby mieć sens jako uzupełnienie, ale nie jako zamiennik dla środków europejskich.
Niepokoi mnie jeszcze jedno: Polska jest dziś państwem frontowym Europy. W takiej sytuacji spór o sposób finansowania armii nie może zamieniać się w demonstrację politycznej siły między ośrodkami władzy. Obywatele oczekują nie wojny na komunikaty, lecz jasnej odpowiedzi: czy państwo działa szybko, czy tylko pokazuje, że dyskutuje.
Jeżeli „Polski SAFE 0 proc.” okaże się realnym, dopracowanym i stabilnym instrumentem — warto go analizować. Ale dziś wygląda to bardziej na projekt polityczny w budowie niż gotowe narzędzie. Tymczasem zagrożenia nie czekają, aż Warszawa uporządkuje własny spór. Dlatego uważam, że najpierw trzeba zabezpieczyć dostęp do działającego mechanizmu, a dopiero potem budować krajowe uzupełnienie. Tak byłoby rozsądniej, szybciej i bezpieczniej dla Polski.
Bezpieczeństwo państwa nie powinno być zakładnikiem ambicji.
Zwłoka nie wzmacnia Polski. Zwłoka pracuje na korzyść naszych przeciwników.
#SAFE#BezpieczeństwoPolski#Obronność#Polska#TarczaWschód#Zbrojenia#PolitykaBezpieczeństwa#Europa#Suwerenność#BezpieczeństwoNarodowe

