Czy możemy czuć się bezpieczni…
Ameryka silna militarnie nie zawsze oznacza Amerykę przewidywalną politycznie. I właśnie to dziś powinno najbardziej niepokoić Europę oraz Polskę.
Jeżeli były szef personelu Białego Domu, emerytowany generał John Kelly, publicznie ostrzega przed Trumpem i przypisuje mu wypowiedzi o Hitlerze w alarmującym tonie, a jednocześnie pamiętamy Helsinki i moment, gdy Trump podważał ustalenia własnego wywiadu w sprawie Rosji, stawiając słowa Putina ponad oceną amerykańskich służb, to nie mamy już do czynienia z pojedynczym incydentem. Mamy do czynienia z poważnym pytaniem o charakter przyszłego przywództwa USA.
Dla Europy to problem strategiczny. Sojusznicy nie oczekują od Waszyngtonu wyłącznie siły, lecz także stabilności, instytucjonalności i lojalności wobec wspólnej architektury bezpieczeństwa. Jeżeli zaś rośnie wrażenie, że relacje z NATO mogą być traktowane bardziej transakcyjnie niż wspólnotowo, a Rosja bywa oceniana łagodniej niż europejscy partnerzy, to naturalnie rośnie niepewność całego kontynentu.
Polska odczuwa to szczególnie mocno, bo leży na wschodniej flance i nie może sobie pozwolić na strategiczne złudzenia. Nasze bezpieczeństwo nadal wymaga silnego NATO i obecności USA w Europie, ale równocześnie musi się coraz bardziej opierać na własnej sile państwa, odporności społeczeństwa, zdolnościach wojskowych, bezpieczeństwie energetycznym i odporności informacyjnej.
Najkrócej: jeśli przywódca USA bardziej ufa przeciwnikowi niż własnym instytucjom i chłodniej mówi o sojusznikach niż o rywalach, to Europa musi myśleć twardziej o swojej obronie, a Polska jeszcze szybciej wzmacniać własne filary bezpieczeństwa.
Tematyka na majowym XIX Kongresie: https://kongresochronyinformacji.ksoin.pl/

